przezywam to co srednio 16-20 odcinkow.
paskudne, zle, depresyjne samopoczucie.
bo kolejna drama skonczyla sie... a wlasnie zdazylam przyzwyczaic sie do bohaterow, polubic ich, a moze nawet zaprzyjaznic sie z nimi.
i tak, jak z bliskimi mi ludzmi, mam ochote dalej utrzymywac zazyle stosunki.
a tu co?
koniec serialu.
czasami te 16-20 odcinkow to za duzo do przebrniecia.
ale jezeli drama jest dobra, to nagle okazuje sie... ze za malo.
mialam tak z Sangyukwan Scandal, mialam z Invincible Lee Pyung Kang, mialam z The Greatest Love i teraz mam tak z Personal Taste.
mozliwe, ze problemem jest to, iz nie zachowuje odpowiedniej higieny psychicznej

wg Nabokova idealny czytelnik nieustannie zdaje sobie sprawe, ze ksiazka ktora czyta jest fikcja.
czytelnik niedbaly dokonuje roznych paskudnych, wg Nabokova, czynow typu utozsamianie sie z postaciami, zakochiwanie sie w postaciach, wczuwanie sie w realia, czy akcje powiesci.
podejrzewam, ze za tymi samymi zasadami optowalby Nabokov podczas ogladania koreanskich dram.
no wiem, ze to glupie, no.
no wiem.
wiem, ze na dluzsza mete bezsensowne, tepe, debilne.
ale co ja na to poradze, ze sie wczuwam, kocham, utozsamiam.
a nawet, powiedzialabym, ze czerpie z tego glowna radosc z obcowania ze sztuka.
ze sobie te uczucia sublimuje i wypieszczam.
niestety, puenta jest taka, ze znowu mam dola.
istna drama fever.
juz tesknie za Park Ga In, Jeon Ji Ho i ich pieknym domem w stylu hanok.
-
Ayu&Ana:
-
bupu:
Pokaż wszystkie (2) ›